Recent Updates RSS Toggle Comment Threads | Keyboard Shortcuts

  • Leszek Krupiński 11:24 on 2010-03-04 Permalink | Reply
    Tags: , elixir, przelew   

    Przelewy 

    Do tej pory, żeby sprawdzić kiedy dotrze (a nawet kiedy wyjdzie z mojego banku, żeby wydrukować potwierdzenie) przelew, pracowicie sprawdzałem listę sesji Elixir dla odpowiedniej pary banków. Teraz jest trochę łatwiej – wystarczy wejść na stronę http://kiedykasa.pl/, wpisać godzinę wysłania przelewu, bank źródłowy i docelowy – i już.

    Trochę mniej atrakcyjny wizualnie, ale za to operujący na numerach kont – zamiast wybierania banku można wkleić numer konta – jest serwis http://przelewam.pl/. Jest to opcja przydatna jeśli na przykład nasz system bankowy nie pokazuje do którego banku idzie dany przelew, albo po prostu już zamknęliśmy okno. Można też wykorzystać ten serwis po prostu do sprawdzenia gdzie konto o danym numerze jest prowadzone.

    Za: http://bartowski.pl/jaki-to-bank/

     
  • Leszek Krupiński 14:37 on 2010-03-02 Permalink | Reply
    Tags: poczta polska   

    Procedury Poczty Polskiej 

    Poczta Polska gra w bardzo ciekawą grę pt. “Zgadnij co zrobię z poleconym” – niestety nie znam zasad tej gry. Możliwe, że ich nie ma, a zachowanie jest losowe, ew. jest powiązane z regułą najmniejszego wysiłku.

    W ciągu ostatnich kilku miesięcy listonosze przestali się bawić w doręczanie listów poleconych do rąk własnych, jak by można po liście poleconym się spodziewać, ale po prostu wkładali je do skrzynek na listy. Owszem, można sobie zażyczyć taką usługę poprzez wypełnienie na poczcie stosownego formularza – ma to sens jeśli na przykład w godzinach wędrówek listonoszy nigdy nie jest się w domu, a adresatowi nie przeszkadza że listy te trafią do skrzynki. Tylko że ja żadnej takiej prośby nie wyrażałem!

    Swego czasu stałem w kolejce na poczcie po odbiór awizowanego listu (kolejki na poczcie to rzecz nieśmiertelna – są zawsze), i słyszałem pana, który skarżył się kierowniczce, że on składał oświadczenie, że chce żeby jego polecone trafiały do skrzynki, a listonosz uparcie zostawiał awizo.

    Jest jeszcze trzecia opcja w pocztowej grze – awizo w skrzynce, nawet jeśli cała rodzina była w domu, wiec argument “mieszkanie zamknięte” (tak ostemplowywane są na poczcie przesyłki, jeśli listonosz nie zastał nikogo pod adresem docelowym) brzmi śmiesznie (nota bene z argumentu tego korzystają bardzo często niewyrabiający się z dostawami kurierzy). Któregoś razu moja rodzicielka wracając do domu trafiła na listonosza, który zostawił przed chwilą awizo – okazało się, że on nawet nie wziął przesyłki ze sobą z poczty. W takiej sytuacji fakt, ciężko przesyłkę dostarczyć, jeśli się jej fizycznie nie ma.

    Powiedzmy że rozumiem, że listonosze się nie wyrabiają, mają ciężkie torby, muszą przez błoto i deszcz doręczać przesyłki, ale to nie mój problem – ja (czy też ktokolwiek inny, wysyłający do mnie listy) płacę za konkretną usługę, i oczekuję jej realizacji. Nie obchodzi mnie, że ktoś ma bajzel w papierach i nie wie do kogo doręczać polecone do rąk własnych, a do kogo trzeba podreptać na 10-te piętro. Nie obchodzi mnie, że listonosze nie wyrabiają się z terminami, i żeby zaoszczędzić czas nie drepczą na te 10-te piętro. Jeśli jest za mało listonoszy a PP nie stać na zatrudnienie nowych, to albo usługi pocztowe są zbyt tanie, albo nasz monopolista jest źle zarządzany (ciekawe czemu instynktownie czuję która odpowiedź jest prawidłowa?).

    Podsumowując, ta firma, ze swoim poziomem usług, musi paść.

    Przy okazji polecam lekturę artykułu “e-biznes z pocztą polską – dramat w kilku aktach!” na AntyWebie, gdzie opisane są perypetie biznesowego klienta PP.

     
    • Galford 21:13 on 2010-03-02 Permalink | Reply

      skąd ja to znam :) swojego czasu listonosz nie przynosił mi paczek mimo iż byłem w domu. Po mega awanturze na poczcie zaczął przychodzić :)

      Ciekawi mnie jedna sprawa, że na gębę dają listy polecone np. na klatkach. Nie sprawdzą dokumentu czy ktoś mieszka w danym lokalu, tak odebrałem list do mojej lubej.

      No i jeszcze najlepsza rzecz w PP. ONI NIE ODPOWIADAJĄ ZA PRZESYŁKI!!!
      To kto? Ja? :)
      Dlatego od dłuższego czasu wolę zapłacić kilka zł więcej za kuriera i mieć święty spokój i pewność, że paczka dojdzie :)

    • kac 21:55 on 2010-03-02 Permalink | Reply

      W ramach obrony PP to czasem, jest tak, ze powtórne awizo niesie bez listu i wtedy przypadek Twojej mamy moze miec miejsce. ALe zasadniczo nienawidze pp i juz sie nie moge doczekac normalnej konkurencji. ;)

      • Leszek Krupiński 22:14 on 2010-03-02 Permalink

        Nie, to było pierwsze awizo. Gdyby było powtórne, bym się nie czepiał ;) No, chyba że by to było awizo powtórne w sytuacji, gdy pierwszego nikt na oczy nie widział – a tak też się zdarza ;)

  • Leszek Krupiński 17:10 on 2010-02-09 Permalink | Reply
    Tags:   

    Twój adres email jest bezpieczny 

    Do rejestrowania się w różnego typu serwisach internetowych (rany ale ja nie znoszę tego rejestrowania się…) używam różnych adresów email – osobny dla każdego serwisu. Jedna z moich domen jest ustawiona w tryb catch-up, czyli zbiera emaile z wszystkich adresów, niezależnie co będzie napisane przed małpką. W ten sposób, bez dodawania za każdym razem nowego adresu, przy rejestracji podaję adres nazwa_serwisu@domena.

    Rejestrowałem się tak od dawna, czekając kiedy któryś z tych adresów “wypłynie”. No i się doczekałem. Wcześniej owszem, dostawałem spamy teoretycznie od innych firm niż te, którym adresy dawałem, ale zawsze w ten czy inny sposób firmy te były powiązane, tudzież sprawa odbywała się zgodnie z regulaminem serwisu. A teraz dostałem email, który jest ewidentnym leceniem w kulki. Na adres plfoto@mojadomena dostałem reklamę odtwarzacza AllPlayer. W stopce tego mailingu jest dopisek “Otrzymałeś/aś tę wiadomość, ponieważ jesteś zapisany/a do newslettera ALLPlayer.org.” – to akurat odkryciem nie jest. Pytanie tylko czemu jestem do niego zapisany/a? Oczywiście, mogłem się kiedyś przez przypadek, z rozpędu, czy nawet rozmyślnie zapisać na ten newsletter, tylko czemu przy rejestracji bym podawał adres “plfoto”?

    Nieładnie, panowie i panie plfoto, nieładnie.

    PS. to już jest drugi spam, który dostałem od firmy niezwiązanej z plfoto na adres, który podałem przy rejestracji w tym serwisie, ale już nie pamiętam czego dotyczył pierwszy, więc nie będę się na niego powoływał.

     
  • Leszek Krupiński 12:26 on 2010-02-05 Permalink | Reply
    Tags: alkohol, europa, polska   

    Preferencje alkoholowe 

    Trafiłem ostatnio na ciekawą mapkę, pokazującą preferencje alkoholowe w różnych krajach Europy:

    Legenda:

    Czerwony Wino
    Żółty Piwo
    Niebieski Wódka

    Mapa jest o tyle ciekawa, że można z niej próbować wyciągać różne wnioski (zakładając oczywiście, że jest ona poprawna). Na przykład, można uznać, że wino jest popularne tam, gdzie mogło być faktycznie uprawiane (południe kontynentu), a z kolei wódka jest lubiana tam, gdzie jest zimno. Ciekawi mnie podział Polski na strefy wódki i piwa. Możliwe, że na piwną strefę zostały wyznaczone tereny “Ziem Odzyskanych“, gdzie teoretycznie tradycyjne niemieckie zamiłowanie do piwa może mieć głębsze korzenie, ale de facto te tereny obecnie zamieszkują ludzie przesiedleni z Kresów, Bieszczad itp. Bardziej sensowne dla mnie by było wytyczenie linii granicznej wódka-piwo na granicy zaboru rosyjskiego. Niestety nie mogę teraz tego nigdzie odszukać, ale czytałem gdzieś, że w Polsce generalnie wódka jako-taka nie była bardzo popularnym trunkiem, a rozkwit jej popularności przypadł właśnie na lata zaborów i później PRLu.

    Tak czy tak – mapa jest ciekawa.

     
    • WW 11:38 on 2010-02-06 Permalink | Reply

      Autorzy mapy pewnie byli pijani jak ją preparowali ;-)

  • Leszek Krupiński 14:58 on 2010-01-21 Permalink | Reply  

    “Nowe” pociągi dla Kolei Mazowieckich 

    “Kolejarze z Bałkanów pozbyli się starych pociągów, które uznali za niezdatne do jazdy. Kupiły je… Koleje Mazowieckie. Polski przewoźnik wyda miliardy, by pociągi odnowić i zrobić z nich nowoczesne składy.”

    (via [dziennik.pl])

    Ja wiem, że na nowe pociągi pewnie ich nie stać. Ja wiem, że można zregenerować. Ja wiem, że to taniej. Ale coraz mniej się dziwię nabijaniu się z Polski na 4chanie i pochodnych, że jesteśmy “Europe’s Niggers”. Do nas trafiają wszystkie szroty Europy. Jeszcze jakiś czas temu to były samochody z Niemiec, więc można się pocieszać, że ma się “furę z Zachodu” (bo oczywiście dziadek-Niemiec w ciąży jeździł nią tylko raz w tygodniu do kościoła). Ale teraz jeszcze złom z Bałkanów, który był dla nich zbyt kiepski. Chociaż tu też nie ma co się dziwić – w końcu Bałkany już dawno przestały być “powojennym Sarajewem”, z którym wszystkim u nas się kojarzą. Sama Chorwacja ma więcej autostrad niż Polska, więc o różnicy poziomów nie ma co gadać.

     
    • Galford 15:02 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      Ja to czekam kiedy będą szroty-samoloty kupować :) . Wtedy to naprawdę będzie wesoło :D

    • Leszek Krupiński 15:02 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      A Herculesy to niby co jest?

    • Vroo 15:10 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      Jak nie stać na nowe to się kupuje używane. KM zrobiły to co wcześniej SKM. Dla pasazerów lepiej żeby jeździło pociągów więcej, nawet takich, niż gdyby same nie jeździły.

      Z drugiej strony nie wiem jak to jest z tymi cenami. 15mln to dużo, bo 14WE SKM-ki kosztowały 9mln, a nowy Flirt 18mln.

    • Pietia 15:12 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      A ja bym się tak nie przejmował – w wypadku pociągów pytanie jest proste: czy gdyby Koleje Mazowieckie miały kupić nówki -kupiły by? Pewnie by kasy nie miały. Biedni, k… jesteśmy i tyle, kupujemy na co nas stać. Po tych torach i tak szkoda puszczać jakieś lepsze pociągi… A misie z 4chana ciekawe czy będą się dalej tak śmiać, jak sami zaczną kupować na wyprzedażach – w końcu ten “koniec kryzysu” to tylko chwilowa sprawa, wszystko pieprznie jeszcze bardziej.

    • Leszek Krupiński 15:14 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      @Vroo: Ależ oczywiście, lepiej że jest coś niż nic. Ale po pierwsze, jak to mówi stare przysłowie, “biednego nie stać na tanie rzeczy” – ciekawe kiedy szroty po renowacji padną całkowicie, a po drugie – raczej chodzi mi raczej o niesmak, że kupujemy to, co dla innych jest już nie do użytku.

    • Leszek Krupiński 15:18 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      @Pietia: Misie z 4chana się śmieją z wszystkiego, i będą się śmiali – i good for them :) Ja sam się śmieję z polandball i “Poland cannot into space” – ale sęk w tym, że ich nabijanie się ma coraz większy sens ;)

    • Galford 15:20 on 2010-01-21 Permalink | Reply

      @Leszek: ciekawe co wymyślą na Euro2012 ;)

  • Leszek Krupiński 14:11 on 2010-01-21 Permalink | Reply
    Tags: Internal   

    Zmiana formy 

    Jeśli bym był bardziej artystą niż inżynierem, to pewnie bym napisał “blog w dotychczasowej formie wyczerpał się”. Ale jako że nie jestem, to napiszę po prostu, że wcześniejsza forma nie do końca mi odpowiadała, i postanowiłem ją zmienić/dopracować.

    Co mi tak nie odpowiadało? Generalnie chodziło o to, że czasem miałem ochotę na krótką notkę, tylko kilkuzdaniową, ale jakoś takie krótkie notki, prawie twitterowe, nie pasowały mi do tego jak wyglądał blog wcześniej. Z kolei ograniczenie blipa/twittera do 140 znaków skutecznie zniechęcało do jakichkolwiek prób tworzenia szerszych wypowiedzi tamże.

    W ten sposób powstało to co widać teraz – Wordpress, ale w formie skróconej. Obszerniejsze teksty mogę spokojnie pisać w postaci “zajawka + read more”, albo i jako PDF (ale tu nie jestem przekonany).

     
  • Leszek Krupiński 21:37 on 2009-11-24 Permalink | Reply  

    Ile watów zjada komputer? 

    Kupując “klocki” na mój aktualny komputer w styczniu tego roku po raz pierwszy przyszło mi spędzić dużo czasu na wyborze zasilacza – do tej pory była zasada jak w PRLu: idzie się do sklepu, mówi “poproszę zasilacz”, czasem nawet można było wybrać markę, ale na tym sprawa się kończyła. Tym razem było inaczej. Nie wiem czy przypadkiem nie zastanawiałem się najdłużej właśnie nad tym elementem – bo po prostu najmniej na ten temat wiedziałem. Na rynku pojawiło się wiele nowym firm, modeli, a rozpiętość mocy oferowanej przez zasilacze zrobiła się kosmiczna – od 250 do ponad 1000 watów. No i teraz pytanie – co kupić? Chciałem mieć dwa dyski w RAIDzie, dosyć mocną kartę graficzną, spory wiatrak na procesorze – niby dużo, ale nie jestem overclockerem, komponenty standardowe, więc nie powinny “aż tak” dużo prądu zużywać. Tylko to burzyło wszelkie informacje które widziałem w internecie – jeśli komputer do biura to X, a do ekstremalnego gierczenia to Y. Poszedłem drogą złotego środka, i kupiłem zasilacz 550-watowy.

    miernikCzy 550W to za mało na mój komputer? Czy “udźwignie” dodatkową kartę graficzną, jeśli bym miał fantazję podłączyć trzeci monitor? Żeby się przekonać, a także żeby przeprowadzić jeden drobny test (o którym później), kupiłem watomierz – jeden z wielu dostępnych na Allegro. Może nie najtańszy, ale firmy o której coś jednak słyszałem. Efekty sprawdzania były ciekawe. “W stresie”, czyli pracując pod obciążeniem, komputer (sama jednostka centralna) zużywał 170-175W, a nudząc się – ok. 135W. Moja płyta główna, Gigabyte GA-EP45-DS3R, zawiera technologię “Dynamicznego Oszczędzania Energii DES Advanced w systemie 6-trybowym”, co ogólnie oznacza, że komponenty które aktualnie nie są obciążone dostają mniej prądu – co najprawdopodobniej powoduje dużą rozbieżność między zużyciem energii w czasie obciążenia i luzu (ale nie mam porównania, więc może wszystkie komputery tak mają). Jak widać, zasilacz ma jeszcze duży zapas mocy, więc mogę spać spokojnie.

    Eksperyment, o którym wspomniałem wcześniej, polegał na sprawdzeniu ile prądu zużywa komputer w trybie wstrzymania – takiego, z którym zetknąłem się w desktopach dosyć niedawno. Notebooki “od zawsze” wygaszały się całkowicie, podtrzymując jedynie RAM, natomiast desktopy do niedawna niby przechodziły w stan wstrzymania, ale ograniczało się to do wyłączenia monitora i zatrzymania dysków twardych. Dopiero “niedawno” (szczerze – nie mam pojęcia kiedy to się stało; mój poprzedni komputer wytrzymał 6 lat – wiem, wyczyn, ale to temat na osobną historię – a jeszcze czegoś takiego nie miał, dopiero w którymś z moich komputerów służbowych zaobserwowałem tą technologię) komputery biurkowe wchodzą w pełne wstrzymanie. Ciekawiło mnie jednak ile prądu zużywa taki wstrzymany komputer – czy nie jest zbytnim marnotrawstwem na przykład zostawienie takiego uśpionego komputera na noc czy kilka godzin jak musimy wyskoczyć “na miasto”.

    Wskazanie watomierza bardzo mnie usatysfakcjonowało – wstrzymany komputer zużywał poniżej jednego wata (konkretnie ile nie wiem, bo miernik pokazuje zero dla wartości mniejszych od jedynki). Teraz spokojnie mogę zostawiać śpiący komputer udając się na spoczynek.

     
    • Heavenly 21:41 on 2009-11-24 Permalink | Reply

      Robiłem takie pomiary dla pewnego serwera który kilka lat temu zbudowałem do celów domowych, w oparciu o Compaq Deskpro EN. Wywaliłem mu zbędne elementy, pracował bez monitora i klawiatury – w trybie ciągłej pracy częstował się maksymalnie 40W. Czyli jak na domowy serwer – wyśmienicie. Nie ma sensu do takiej maszyny pakować PIV czy innego Core Duo, bo i tak nie wykorzysta się jego mocy.

    • Leszek Krupiński 21:50 on 2009-11-24 Permalink | Reply

      Też ładnie. Muszę sprawdzić ile połyka mój domowy serwerek, oparty na Compaq EVO (coś takiego http://is.gd/52P2V ) – na razie ma ponad rok uptime’u, więc nie będę go wyłączał, ale rodzice dostali taki sam na word-internet, więc tam sprawdzę :)

    • sziwan 18:31 on 2009-11-25 Permalink | Reply

      Różnicę rzędu 35-40 W pomiędzy idle a obciążeniem masz prawdopodobnie na samym procesorze, choć możliwe że karta graficzna się minimalnie dokłada. Praktycznie każda część komputera ma teraz możliwość takiego czy innego oszczędzania energii, ale bardzo rzadko jest to poprawnie zaimplementowane w systemie czy w sterownikach (poza CPU i kartą właśnie, a i to bardziej z powodów ochrony przed przegrzaniem). Spadek zużycia o 20% to raczej kiepski wynik :)

      ATSD, standby, suspend to RAM i hibernacja w stacjonarkach obecne są od dawna i powinny działać poprawnie na każdym komputerze wyprodukowanym po 2002 r. Miałem desktopa Fujitsu-Siemens z P3 na chipsecie i815 (2000 r.?) na którym to działało :)

    • Leszek Krupiński 00:20 on 2009-12-03 Permalink | Reply

      Oczywiście że ta różnica zużycia prądu to sam procesor – w testach “stresowych” obciążałem tylko CPU :) Może kiedyś zrobię obciążenie całościowe (czyt. odpalę jakąś gierkę), ale na razie nie czuję potrzeby.

      Co do reszty – hibernacja oczywiście działała mi wcześniej, ale suspend to RAM był “udawany”, tak jak napisałem wyżej. Nie wiem z czym się to wiązało.

  • Leszek Krupiński 09:15 on 2009-08-24 Permalink | Reply  

    Flow 

    Joined at the soul
    With a pair of headphones
    We need nobody to let ourselfs go
    Always at my side
    As we rock at the stage show.
    In an ocean of music, we move with the flow
    Hand in my hand, I don’t wanna let go
    A partner in life on this mean old road
    We got the wind on our backs that blows,
    We can’t drift apart we just move with the flow…

    It started with a chat with the lips,
    But why is it so im intrigued?
    Does my heart understand, do its feelings exist,
    Fit in with all my beliefs,
    I’m not as strong as i’d like to believe,
    An impulse i can not control,
    My feelings are something I thought I could leave,
    To keep and come back as a whole

    It’s inevitable and understandable that my body feels this way,
    I feel no inhibitions yet the contradictions of my feelings lead me astray,
    Well i understand that i cannot deny my
    Human instinct that lies inside

     
  • Leszek Krupiński 13:07 on 2009-07-22 Permalink | Reply
    Tags: kdt, Warszawa   

    KDT w gazie 

    Centrum Warszawy

    Centrum Warszawy

    Kupieckie Domy Towarowe to bardzo ciekawe zjawisko. Powstały jako kontynuacja eksplozji przedsiębiorczości z początku lat 90-tych, czyli łóżek polowych i “szczęk” rozstawionych na placu Defilad, ścisłym centrum Warszawy. Kilka lat później, w 2001 roku, ówczesny prezydent Warszawy Paweł Piskorski oddał stowarzyszeniu kupców teren pod targowiskiem w dzierżawę, i na tym terenie powstały hale KDT – i oczywiście zostało to okrzyknięte sukcesem współpracy samorządowców ze społeczeństwem. Lech Kaczyński, w czasie swojej kadencji na stanowisku prezydenta Warszawy, bez żadnej dyskusji przedłużył dzierżawę. Ale wszyscy wiedzieli, że taka blaszana buda w środku dwumilionowego miasta stać nie może.

    Jako że jest to blog prywatny a nie telewizja z misją, nie będę ukrywał mojego nastawienia do całej sprawy. Nie będę ukrywał, że łamanie prawa powinno być odpowiednio ukarane.

    (More …)

     
    • sziwan 14:51 on 2009-07-22 Permalink | Reply

      Wszystko, tylko nie „kupcy”. Kupcy to mieli własne kamienice na Długiej w Gdańsku.

    • Leszek Krupiński 02:00 on 2009-07-23 Permalink | Reply

      @sziwan: fakt, przepraszam. Poddałem się promowanej w mediach manierze. Motłochu rzucającego cegłówkami kupcami nazwać się nie da.

    • ptecza 12:27 on 2009-07-23 Permalink | Reply

      Jak to łatwo wymądrzać się w Internecie i obrażać innych… Jakie to bezpieczne… Idź, powiedź prosto w oczy ludziom z KDT, co o nich myślisz, bohaterze z frazesami o prawie na ustach.
      Jeśli nie podobają Ci się ciuchy z KDT i Cię stać na droższe, to nie kupuj ich. To proste. Sam też tam nie chodzę na zakupy, ale jestem w stanie zrozumieć, że w Warszawie jest mnóstwo ludzi, których nie stać na droższe. Dlatego chodzą do KDT, na Stadion czy inne bazary.
      Miasto, a właściwie HGW, łaski ludziom nie robi. Śmierdzą jej pieniądze z KDT? Ciekawe skąd wezmie teraz te miliony, które co roku wpadały do miejskiej kasy. Taka bogata ta Warszawa, że lekką ręką pozbywa się tych pieniędzy? Pewnie dlatego miasto tonie w długach, skoro ma takich “gospodarzy”…

    • Leszek Krupiński 08:44 on 2009-07-27 Permalink | Reply

      @ptecza: Jak łatwo siedząc przed komputerem rozprawiać o tym, że to bardzo dobrze, że ludzie z KDT zrobili rozpierduchę – coś, czego samemu by się nie zrobiło. No chyba że jak by Cię zwolnili z pracy, to byś się zabarykadował w pokoju i rzucał cegłówkami w prezesa?

      “Frazesy o prawie”? Przestrzeganie prawa to frazes? Słabo mi… I całe szczęście, że nie muszę nikomu mówić o konieczności przestrzegania prawa – jeśli ktoś nie wie tego od małego, to od przypominania jest policja.

      Nikogo nie obrażam – nazywam rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś łamie prawo i robi chuligańskie zadymy w sytuacji, gdzie policja chce egzekwować to prawo, to nie jest żadnym kupcem, żadnym “obrońcą miejsc pracy” – jest chuliganem. Jeśli ktoś się czuje obrażony, to może niech przedstawi swój wywód pokazujący w jaki to sposób chuliganem nie jest.

      Co do cen: KDT nie było tanie, więc argument o cenie jakoś do mnie nie przemawia.

      No i co to za argument “śmierdzą jej pieniądze z KDT”? Może Miasto niech wynajmie ratusz agencji towarzyskiej, bo przecież pieniądze nie śmierdzą. I nie, nie HGW – przeczytaj wyżej, zobaczysz że to “nawet” sam obrońca uciśnionych Kaczyński zapowiedział, że hale muszą zniknąć.

      Dochody to nie wszystko – nie można temu wszystkiego podporządkowywać. Potrzebna jest druga linia metra. Potrzebny jest harmonijny rozwój miasta.

    • pshm 19:09 on 2009-07-29 Permalink | Reply

      Wiesz co, gdyby sugerowanie Ci kariery politycznej nie było jawną i oczywistą obrazą, to normalnie po przeczytaniu tego posta świadomie i bez żadnych ale oddałbym na Ciebie głos w przyszłych wyborach ;]

  • Leszek Krupiński 11:18 on 2009-04-16 Permalink | Reply  

    A w Muzeum Narodowym same nowiny 

    Piotr Piotrowski, nowy dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, planuje same zmiany.

    Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. Chciałbym, żeby Muzeum Narodowe było bardziej widoczne i zauważalne. Koniec z wystawami dla masowego widza, czas na awangardę i nieznanych artystów

    Ja tam jestem jakiś dziwny, ale Muzeum Narodowe kojarzy mi się z kanonami sztuki, tak jak Luwr czy Ermitaż. Pan Piotrowski jednak przekonuje:

    Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. To raczej właściwość innych mediów: głównie rozrywkowych takich jak telewizja.

    Może to problemy na puncie styku człowiek<->artysta, bo ja, od czasu do czasu oglądając telewizję, to kulturalnego spokoju tam nie widzę. Widzę za to Jolę z Dodą na łyżwach – może to jest spokój przy awangardzie, którą pan Piotrowski wprowadzi do Muzeum?

    A może po prostu się nie znam ;)

    Wywiad z p. Piotrowskim

     
    • pshm 17:44 on 2009-04-28 Permalink | Reply

      Facet chyba chce dobrze, bo generalnie to w porównaniu z zagranicą to instytucje kulturalne w Polsce to cienizna. Jak do tej pory na coś bardziej pojechanego odważyło się tylko Muzeum PW na Grzybowskiej.

      Fakt jednak faktem, że pokazywać klasyków ktoś musi, więc jak będzie próbował zrobić z tego coś pokroju Zachęty 2.0 to już trochę może zaboleć.

      Natomiast tekst z telewizją “generującą spokój” nadaje się IMO na basha ;] No chyba, że ktoś ogląda TV Trwam ;)

    • Leszek Krupiński 07:49 on 2009-05-06 Permalink | Reply

      Może i chce dobrze, ale właśnie mi o to chodzi, że jego pomysły są super, ale dla innego miejsca. Muzeum PW zrobiło cuda z formą – jeśli wymyśli tego typu nowinki w stosunku do prezentacji klasyki to będę pozytywnie zaskoczony, aczkolwiek szczerze w to wątpię – puszczanie przez głośniki ‘pocztu królów polski’ T-Raperów znad Wisły? ;)

c
compose new post
j
next post/next comment
k
previous post/previous comment
r
reply
e
edit
o
show/hide comments
t
go to top
l
go to login
h
show/hide help
esc
cancel