Ulice zimą.
Wracałem w nocy do domu – koło 3AM – przez trasę szybkiego ruchu ciągnącą się przez całą Warszawę (nazywana różnie – całość to trasa NS, część po wschodniej stronie wisły to trasa Toruńska, po zachodniej – trasa AK). Szybki ruch był tylko z definicji. Bardzo się cieszyłem, że jadę “jasną długą prostą”, o tej porze całkowicie pustą (no, przynajmniej przez większą część), bo mogłem zaszaleć i jechać 60 km/h. Jak pojawiły się inne samochody, wolałem zwolnić do 45 km/h.
Jako że zima zaskoczyła w tym roku nie tylko drogowców, ale też i mnie, nie zdążyłem zmienić opon na zimówki (a głupi wyciągałem je niedawno z piwnicy…), więc jazda dostarczała niezapomnianych wrażeń. Hamowanie z prędkości 50 km/h do zera dokonywało się w dobrych warunkach na długości ok. 70 metrów. Dojeżdżanie do świateł czy skrzyżowania podporządkowanego ograniczało się do turlania z prędkością 20 km/h. A i to czasem było na granicy stłuczki – z taką właśnie prędkością dojeżdżałem do ronda, zauważyłem, że na rondzie jest już samochód, więc zacząłem hamować – zatrzymałem się w bezpiecznej odległości, ale gdybym zaczynał z prędkości minimalnie większej, to wjechałbym na rondo (dobrze, że facet na rondzie był ostrożny – sam też się zatrzymał).
Tak więc podsumowując przydługą wypowiedź: jechało się fajnie, ale gdyby miało się to dziać w ciągu dnia, a co gorsza w tygodniu – chyba bym umarł (z nerwów, korków i ogólnego zamieszania).
Żółwik 15:27 on 2006-05-17 Permalink |
To fakt, ale motorzyści zachowują się również wulgarnie na drodze i właśnie na śląsku sporo jest takich “skoczków” na motorach. Ostatnio nawet bym jednego przejechał. Wkurzają mnie również w Gliwicach przejścia słabo oznakowane, za zakrętami i w takich miejscach, że kogoś, kto to projektował, za jaja bym powiesił. Wracając do “świeży młody kierowca”, potem przez takie przypadki, my jako ludzie młodzi mamy u ubezpieczycieli zwyżki. A na przykład ja, mam 24 lata, prawojazdy od grudnia’ 99, no to 6 lat, 0 punktów i mam cierpieć przez kretynów co jeździć nie umieją? To jest dopiero chore.
Leszek Krupiński 15:50 on 2006-05-17 Permalink |
Nie będę ściemniał, że nie korzystam z możliwości, jakie daje mi motor. Czasem zdarza mi się pojechać kawałek pomiędzy pasami – ale ja to się boję samochodziarzy, że zrobią coś dziwnego i znajdę się w mało wesołym położeniu. Do tego nie jeżdżę ścigantem, który ma kosmiczne przyspieszenie, więc możliwości mam mniejsze.
Co do zwyżek – oj tak… Odpowiedzialność zbiorowa boli.