Oryginalni do bólu

Pewna para z New Jersey chciała zamówić tort urodzinowy z imieniem swojego dziecka. Sklep odmówił. Dlaczego? Bo dziecko nazywa się Adolf Hitler Campbell.

Chłopiec został tak nazwany, bo, jak twierdzą rodzice, „z pewnością nikt inny na świecie nie ma takiego imienia”. Pominę moralizatorskie teksty w stylu „jak można nazwać dziecko mianem największego zbrodniarza XX wieku”, ale można było się spodziewać, że dziecko będzie miało niemałe kłopoty w życiu przez świetny pomysł jego rodziców – aczkolwiek podobno ojciec małego Adolfa jest zaskoczony zamieszaniem wokół jego syna.

Rodzice oczywiście bronią swojego pomysłu – „To przecież nie znaczy, że mały jak dorośnie zrobi to co on (Hitler) zrobił”, „Imię to tylko imię” itp. – ale skoro to „to tylko imię”, to czemu tak silili się na oryginalność?

Mam wrażenie, wcale nie odosobnione, że ludzie tak bardzo starają się być oryginalni, że staje się to celem samym w sobie, bez zwracania uwagi na wszelkie konsekwencje tej oryginalności. Tata Adolfa mówi „ludzie muszą zaakceptować to imię”, a ja ironicznie odpowiem „ta, jasne, przecież ludzkość znana jest z powszechnej akceptacji”. Samemu ubierając się w dziwne ciuchy, stawiając irokeza i malując go na różowo człowiek jest w pewien sposób świadom konsekwencji, ale skazywać dziecko na życie będąc wytykanym palcami przynajmniej do 18-go roku życia…?

Dodam jeszcze, że rodzice dziecka mają bogate doświadczenie w kwestii nonkonformistycznych pomysłów: córkę nazwali JoyceLynn Aryan Nation, a dwa lata temu chcieli zamówić tort ze swastyką (wiem, można argumentować że to starohinduski symbol, ale przykład nadania dziecku imienia Adolf Hitler pokazuje, że raczej o to nie chodziło).

Żeby nie było – jak ludzie chcą być oryginalni, to proszę bardzo. Jeśli czują się dobrze w skórze i łańcuchach – good for them. Jeśli ludzie ubierają się w ciuchy które ewidentnie nie pasują do ich figury – dzięki, poczuję się trochę lepszy względem gustu i krytycznego spojrzenia na własne ułomności. Ale epatowania swoją oryginalnością nie trawię, zwłaszcza jeśli wchodzi w grę przekładanie swoich ambicji na inne osoby.

Źródło: Yahoo

2 myśli nt. „Oryginalni do bólu”

  1. Jakiś czas temu słyszałem, że mieszkańcy Nowego Jorku traktują tych z New Jersey jako przygłupów etc. Teraz zaczynam rozumieć, dlaczego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *