<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Leafnode&#039;s blog &#187; Obserwacje</title>
	<atom:link href="http://www.krupinski.waw.pl/category/obserwacje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.krupinski.waw.pl</link>
	<description>Silly is a state of mind, stupid is a way of life.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 01 Apr 2010 11:38:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Bij policjanta</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2010/04/01/bij-policjanta/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2010/04/01/bij-policjanta/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 11:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[post]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=345</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, czy to, co w artykule &#8220;Polowanie na policję&#8221; przedstawił Newsweek (12/2010) to dowód na nagłe zwiększenie się ilości aktów brutalności przeciwko policjantom (z ośmiu przedstawionych przypadków z ostatniego miesiąca miesiąca na przykład dwa to ataki przez włamywaczy samochodowych &#8211; a ich za reprezentantów młodzieży bym nie brał), ale coś jest na rzeczy. I [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, czy to, co w artykule &#8220;Polowanie na policję&#8221; przedstawił Newsweek (12/2010) to dowód na nagłe zwiększenie się ilości aktów brutalności przeciwko policjantom (z ośmiu przedstawionych przypadków z ostatniego miesiąca miesiąca na przykład dwa to ataki przez włamywaczy samochodowych &#8211; a ich za reprezentantów młodzieży bym nie brał), ale coś jest na rzeczy. I chodzi tu o rzucenie brzydkiego słowa do pana w mundurze, ale o brutalne, zbiorowe, często zaplanowane ataki, wparowywanie na komisariat z siekierą (!).</p>
<p>Coraz bardziej czuję, że się starzeję, bo &#8220;za moich czasów&#8221; takiej masowej nienawiści do wszystkiego w mundurze nie było. Owszem, były napisy &#8220;HWDP&#8221; na ścianach (tak, wtedy jeszcze &#8220;H&#8221;, nie &#8220;Ch&#8221;), ale to były wybryki kojarzone raczej z blokersami, których wtedy było niewiele &#8211; a na pewno nie była to dominująca grupa. Tymczasem obecnie każdy kto słucha hip-hopu czuje się w obowiązku pluć na policję.</p>
<p>Źródła tej nienawiści są nie do końca określone. To raczej dogmat. Pies jest psem bo jest psem. Oczywiście podstawowym źródłem tych zachowań jest &#8220;kontestacja aparatów władzy&#8221;, jak by to można ładnie nazwać &#8211; ogólnie chodzi o to, że policja psuje zabawę. Bo przecież wiadomo, że rzucanie śmietnikami w autobusy jest bardzo ciekawe, natomiast policjant przychodzi i zabrania. Dlatego policjanta takiego trzeba dźgnąć nożem &#8211; stało się tak w lutym na warszawskiej Woli, jak pewnie wszyscy wiedzą. Ale zabranianie zabawy śmietnikami to bardzo mocny powód do napaści &#8211; a wystarczą dużo słabsze. Na przykład w Szczecinie trójka 20-latków zasadziła się na policjanta po służbie, bo ten kilka dni wcześniej ich&#8230; wylegitymował.</p>
<p>Według artykułu z Newsweeka, osoby stawiające się Policji zyskują poklask otoczenia, zwłaszcza na forach internetowych. Może i tak jest, ale trzeba pamiętać, że w Polsce grupa gangsta z gimnazjów, &#8220;white niggerów&#8221; czy innych pozerów jest wyjątkowo rozbudowana, a grupy te znane są z tego, że są mocne w gębie. I fakt, robią różne głupoty dla poklasku &#8211; bo przecież to istota pozerstwa &#8211; ale czy oni faktycznie by się zdobyli na jakieś bardziej oficjalne akty społecznego nieposłuszeństwa &#8211; nie sądzę.</p>
<p>Ale problem moim zdaniem jest. Z tymi, którzy nie siedzą na forach internetowych, tylko przed blokami. Którzy irytują wszystkich dookoła, ale wszyscy boją się im zwrócić uwagę. Którzy nie mają autorytetów, nie boją się konsekwencji, nie myślą o niczym. Dr hab. Jacek Kurzępa, socjolog młodzieży, mówi:</p>
<blockquote><p>Młodzi nie mają jeszcze wyrobienia przestępczego, żeby móc dozować agresję, żeby skalkulować, że wcale nie trzeba kogoś zabijać, aby osiągnąć pożądany skutek. Aby dokonać rabunku, wystarczy często postraszyć nożem. Młody zaś, gdy wyciąga nóż, gotów jest go naprawdę użyć.</p></blockquote>
<p>Daruję sobie teraz dywagowanie &#8220;czemu tak jest?&#8221; czy komunały &#8220;a gdzie są rodzice?&#8221;, &#8220;w szkole już niczego nie uczą!&#8221;, czy bzdury jak &#8220;to wszystko przez gry komputerowe&#8221;.</p>
<p>Nie ma możliwości ingerencji w sposób wychowania dziecka w domu, a raczej jego braku. A jeśli jest jak jest, to trzeba zadziałać z innej strony. Ministerstwo Sprawiedliwości, po głośnym przypadku zadźgania policjanta przeszkadzającego w rzucaniu koszem na śmieci, szybo przygotowało projekt ustawy zaostrzającej kary za ataki na funkcjonariuszy. Tylko czy to coś da? Moim zdaniem nie. Jeśli ktoś wyciąga nóż &#8211; nie ważne czy to na policjanta czy na zwykłego przechodnia &#8211; to mu nie robi różnicy, czy za zabójstwo będzie siedział 20 czy 25 lat. Bo nie myśli o konsekwencjach &#8211; taka już jest radosna mentalność dzieci, czy to pięcio-, czy dwudziestopięcioletnich (dlatego właśnie jak dziecko podpali dywan, rodzic pyta &#8220;Czy ty myślałeś co może się stać?!&#8221;, a odpowiedź jest zawsze ta sama &#8211; nie, nie myślał). Za to bardzo sensowna jest druga część propozycji &#8211; otóż Ministerstwo sugeruje, aby osoba pomagająca policjantowi, która przekroczy granice obrony koniecznej, była chroniona tak, jak funkcjonariusz publiczny. I w drugą stronę &#8211; osobie atakującej takiego &#8220;pomocnika&#8221; będą przedstawione zarzuty napaści na funkcjonariusza publicznego.</p>
<p>Teraz przykład z drugiej strony. W Słupsku <a href="http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7715327,Slupsk__wychowawcza_piesc_dzielnicowego.html">dzielnicowy jest oskarżony o pobicie trzech młodzieńców</a>. W żadnym wypadku nie popieram maltretowania zatrzymanych na posterunkach &#8211; bo to nikomu na dobre nie wychodzi, poczynając od skojarzeń z MO, na dawaniu powodów gówniarstwu skończywszy. Nie ma też żadnych obiektywnych relacji jak cała sprawa wyglądała &#8211; wiadomo, że policja interweniowała w sprawie grupy wyrostków, którzy ciągle siedzieli na klatce schodowej, niszczyli budynek &#8211; generalnie to, co robią blokersi, a przeciwko czemu mało kto się sprzeciwia, bo po prostu ludzie się boją; gówniarzy zatrzymano, a po wypuszczeniu, jeden z nich poskarżył się rodzicom, że policjant bił ich pięścią po twarzy. Czemu wspominam o tej sprawie? Bo jest takie powiedzenie: &#8220;chcesz komuś przyłożyć, walnij policjanta &#8211; nie odda&#8221;. Policjant powinien z dzieciątkami obchodzić się jak z kwiatuszkami, a nie mam wątpliwości, że rodzice tych blokersów uznają swoje dzieci za najświętsze. Tutaj dzielnicowy &#8220;oddał&#8221; (zakładając, że reagował na zachowanie gówniarzy) &#8211; i ma za swoje. Czekać tylko, aż na dzielnicowego i pozostałych trzech policjantów biorących udział w sprawie &#8220;ktoś&#8221; napadnie, i będzie kolejna szopka w TV.</p>
<p>Chciałbym, żeby policjanci swobodnie działali w granicach prawa &#8211; żeby mogli stosować reakcję proporcjonalną do akcji, albo nawet minimalnie powyżej (serio, nie mam nic przeciwko rzuceniu na glebę i skuciu bezczelnego gówniarza). Szkoda tylko, że każda zasada będzie naginana przez psychopatów, którzy zawsze się wcisną gdzie nie powinni&#8230;</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2010/04/01/bij-policjanta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Procedury Poczty Polskiej</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2010/03/02/procedury-poczty-polskiej/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2010/03/02/procedury-poczty-polskiej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 12:37:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[poczta polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=325</guid>
		<description><![CDATA[Poczta Polska gra w bardzo ciekawą grę pt. &#8220;Zgadnij co zrobię z poleconym&#8221; &#8211; niestety nie znam zasad tej gry. Możliwe, że ich nie ma, a zachowanie jest losowe, ew. jest powiązane z regułą najmniejszego wysiłku. W ciągu ostatnich kilku miesięcy listonosze przestali się bawić w doręczanie listów poleconych do rąk własnych, jak by można [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poczta Polska gra w bardzo ciekawą grę pt. &#8220;Zgadnij co zrobię z poleconym&#8221; &#8211; niestety nie znam zasad tej gry. Możliwe, że ich nie ma, a zachowanie jest losowe, ew. jest powiązane z regułą najmniejszego wysiłku.</p>
<p>W ciągu ostatnich kilku miesięcy listonosze przestali się bawić w doręczanie listów poleconych do rąk własnych, jak by można po liście poleconym się spodziewać, ale po prostu wkładali je do skrzynek na listy. Owszem, można sobie zażyczyć taką usługę poprzez wypełnienie na poczcie stosownego formularza &#8211; ma to sens jeśli na przykład w godzinach wędrówek listonoszy nigdy nie jest się w domu, a adresatowi nie przeszkadza że listy te trafią do skrzynki. Tylko że ja żadnej takiej prośby nie wyrażałem!</p>
<p>Swego czasu stałem w kolejce na poczcie po odbiór awizowanego listu (kolejki na poczcie to rzecz nieśmiertelna &#8211; są <strong>zawsze</strong>), i słyszałem pana, który skarżył się kierowniczce, że on składał oświadczenie, że chce żeby jego polecone trafiały do skrzynki, a listonosz uparcie zostawiał awizo.</p>
<p>Jest jeszcze trzecia opcja w pocztowej grze &#8211; awizo w skrzynce, nawet jeśli cała rodzina była w domu, wiec argument &#8220;mieszkanie zamknięte&#8221; (tak ostemplowywane są na poczcie przesyłki, jeśli listonosz nie zastał nikogo pod adresem docelowym) brzmi śmiesznie (nota bene z argumentu tego korzystają bardzo często niewyrabiający się z dostawami kurierzy). Któregoś razu moja rodzicielka wracając do domu trafiła na listonosza, który zostawił przed chwilą awizo &#8211; okazało się, że on nawet nie wziął przesyłki ze sobą z poczty. W takiej sytuacji fakt, ciężko przesyłkę dostarczyć, jeśli się jej fizycznie nie ma.</p>
<p>Powiedzmy że rozumiem, że listonosze się nie wyrabiają, mają ciężkie torby, muszą przez błoto i deszcz doręczać przesyłki, ale to nie mój problem &#8211; ja (czy też ktokolwiek inny, wysyłający do mnie listy) płacę za konkretną usługę, i oczekuję jej realizacji. Nie obchodzi mnie, że ktoś ma bajzel w papierach i nie wie do kogo doręczać polecone do rąk własnych, a do kogo trzeba podreptać na 10-te piętro. Nie obchodzi mnie, że listonosze nie wyrabiają się z terminami, i żeby zaoszczędzić czas nie drepczą na te 10-te piętro. Jeśli jest za mało listonoszy a PP nie stać na zatrudnienie nowych, to albo usługi pocztowe są zbyt tanie, albo nasz monopolista jest źle zarządzany (ciekawe czemu instynktownie czuję która odpowiedź jest prawidłowa?).</p>
<p>Podsumowując, ta firma, ze swoim poziomem usług, musi paść.</p>
<p>Przy okazji polecam lekturę artykułu &#8220;<a href="http://antyweb.pl/e-biznes-z-poczta-polska-dramat-w-kilku-aktach/">e-biznes z pocztą polską – dramat w kilku aktach!</a>&#8221; na AntyWebie, gdzie opisane są perypetie biznesowego klienta PP.</p>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">
<h2><a href="http://antyweb.pl/e-biznes-z-poczta-polska-dramat-w-kilku-aktach/">e-biznes z pocztą polską – dramat w kilku aktach!</a></h2>
</div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2010/03/02/procedury-poczty-polskiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Preferencje alkoholowe</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2010/02/05/preferencje-alkoholowe/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2010/02/05/preferencje-alkoholowe/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 10:26:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[post]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[europa]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=225</guid>
		<description><![CDATA[Trafiłem ostatnio na ciekawą mapkę, pokazującą preferencje alkoholowe w różnych krajach Europy: Legenda: Czerwony Wino Żółty Piwo Niebieski Wódka Mapa jest o tyle ciekawa, że można z niej próbować wyciągać różne wnioski (zakładając oczywiście, że jest ona poprawna). Na przykład, można uznać, że wino jest popularne tam, gdzie mogło być faktycznie uprawiane (południe kontynentu), a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trafiłem ostatnio na ciekawą mapkę, pokazującą preferencje alkoholowe w różnych krajach Europy:</p>
<p><a href="http://www.krupinski.waw.pl/wp-content/uploads/2010/02/1674_5424_800.jpeg" rel="lightbox"><img class="aligncenter size-large wp-image-243" title="Europa: Preferencje alkoholowe" src="http://www.krupinski.waw.pl/wp-content/uploads/2010/02/1674_5424_800-632x526.jpg" alt="" width="632" height="526" /></a></p>
<p>Legenda:</p>
<table>
<tbody>
<tr>
<th>Czerwony</th>
<td>Wino</td>
</tr>
<tr>
<th>Żółty</th>
<td>Piwo</td>
</tr>
<tr>
<th>Niebieski</th>
<td>Wódka</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Mapa jest o tyle ciekawa, że można z niej próbować wyciągać różne wnioski (zakładając oczywiście, że jest ona poprawna). Na przykład, można uznać, że wino jest popularne tam, gdzie mogło być faktycznie uprawiane (południe kontynentu), a z kolei wódka jest lubiana tam, gdzie jest zimno. Ciekawi mnie podział Polski na strefy wódki i piwa. Możliwe, że na piwną strefę zostały wyznaczone tereny &#8220;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemie_Odzyskane">Ziem Odzyskanych</a>&#8220;, gdzie teoretycznie tradycyjne niemieckie zamiłowanie do piwa może mieć głębsze korzenie, ale de facto te tereny obecnie zamieszkują ludzie przesiedleni z Kresów, Bieszczad itp. Bardziej sensowne dla mnie by było wytyczenie linii granicznej wódka-piwo na granicy zaboru rosyjskiego. Niestety nie mogę teraz tego nigdzie odszukać, ale czytałem gdzieś, że w Polsce generalnie wódka jako-taka nie była bardzo popularnym trunkiem, a rozkwit jej popularności przypadł właśnie na lata zaborów i później PRLu.</p>
<p>Tak czy tak &#8211; mapa jest ciekawa.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2010/02/05/preferencje-alkoholowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KDT w gazie</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2009/07/22/kdt-w-gazie/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2009/07/22/kdt-w-gazie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jul 2009 11:07:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[kdt]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=191</guid>
		<description><![CDATA[Kupieckie Domy Towarowe to bardzo ciekawe zjawisko. Powstały jako kontynuacja eksplozji przedsiębiorczości z początku lat 90-tych, czyli łóżek polowych i &#8220;szczęk&#8221; rozstawionych na placu Defilad, ścisłym centrum Warszawy. Kilka lat później, w 2001 roku, ówczesny prezydent Warszawy Paweł Piskorski oddał stowarzyszeniu kupców teren pod targowiskiem w dzierżawę, i na tym terenie powstały hale KDT &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_195" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a rel="attachment wp-att-195" href="http://www.krupinski.waw.pl/2009/07/22/kdt-w-gazie/warszawa-centrum-paac-kultury-i-nauki/"><img class="size-thumbnail wp-image-195" title="Centrum Warszawy" src="http://www.krupinski.waw.pl/wp-content/uploads/2009/07/centrum_warszawy-150x150.jpg" alt="Centrum Warszawy" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Centrum Warszawy</p></div>
<p>Kupieckie Domy Towarowe to bardzo ciekawe zjawisko. Powstały jako kontynuacja eksplozji przedsiębiorczości z początku lat 90-tych, czyli łóżek polowych i &#8220;szczęk&#8221; rozstawionych na placu Defilad, ścisłym centrum Warszawy. Kilka lat później, w 2001 roku, ówczesny prezydent Warszawy Paweł Piskorski oddał stowarzyszeniu kupców teren pod targowiskiem w dzierżawę, i na tym terenie powstały hale KDT &#8211; i oczywiście zostało to okrzyknięte sukcesem współpracy samorządowców ze społeczeństwem. Lech Kaczyński, w czasie swojej kadencji na stanowisku prezydenta Warszawy, bez żadnej dyskusji przedłużył dzierżawę. Ale wszyscy wiedzieli, że taka blaszana buda w środku dwumilionowego miasta stać nie może.</p>
<p>Jako że jest to blog prywatny a nie telewizja z misją, nie będę ukrywał mojego nastawienia do całej sprawy. Nie będę ukrywał, że łamanie prawa powinno być odpowiednio ukarane.</p>
<p><span id="more-191"></span></p>
<p>Cały czas trwały bardziej lub mniej intensywne rozmowy na temat przeniesienia targowiska w inne miejsce. W którymś momencie (według portali &#8211; około 10 lat temu) ze strony Ratusza padła &#8220;obietnica&#8221; <strong>przekazania</strong> spółce KDT <strong>bez przetargu</strong> innego fragmentu placu Defilad (ten, na którym stoi teraz hala jest przeznaczony pod prace nad łącznikiem między pierwszą a drugą linią metra). Realizacja takiej obietnicy byłaby oczywistym złamaniem prawa, strasznym marnotrawstwem pieniędzy, no i pozostawieniem bazaru w kluczowym miejscu. Niby zamiast hali miał powstać piękny dom towarowy &#8211; przy współpracy kupców, miasta i inwestora, ale inwestycja była po pierwsze bardzo ryzykowna (nikt nie wierzył w zebranie przez kupców deklarowanej przez nich kwoty), a po drugie inwestor by chciał coś w zamian, więc wszystko by się sprowadzało do oddania bardzo drogiego gruntu w ręce inwestora. Sprawa więc upadła.</p>
<p>Kupcy dostawali kolejne propozycje alternatywnych lokalizacji &#8211; od innego miejsca w Warszawie, po dołączenie się do sprzedawców z centrum Maximus w Nadarzynie, które to funkcjonuje na podobnych zasadach, asortymencie i klienteli co KDT &#8211; i pomimo relatywnie odległej lokalizacji, świetnie sobie radzi &#8211; część kupców z KDT się do nich nawet przeniosła po pierwszych zapowiedziach likwidacji hali w centrum. Ale oczywiście żadna z propozycji nie umywała się do placu Defilad, więc wszystkie zostały odrzucone.</p>
<p>Z końcem 2008 roku dzierżawa placu pod halą KDT wygasła. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła, że jako że rozmowy nic nie dały, nastąpi likwidacji hali i jest to decyzja nieodwołalna. Kupcy mieli czas do końca stycznia na opuszczenie KDT, a w ciągu kolejnych trzech miesięcy hala miała być rozebrana. Tymczasem minął styczeń, i nic. Luty &#8211; też nic. Co więcej, kupcy buńczucznie zapowiadali, że nigdzie się nie ruszą. Ratusz uzyskał prawomocny nakaz eksmisji sprzedawców. I dalej nic. Taka sytuacja jawnego kpienia z decyzji sądu trwała przez kilka miesięcy, aż ktoś powiedział &#8220;dość&#8221;, i na 21 lipca 2009 r. wyznaczono datę wkroczenia komornika. Kupcy takiej informacji nie mogli zignorować, i zareagowali &#8211; zabarykadowali się w środku, wcześniej przynosząc zapas płyt chodnikowych i pałek różnego rodzaju.</p>
<p>Komornik nie mógł już odpuścić &#8211; przyszedł w towarzystwie policji, straży miejskiej i wynajętych przez miasto ochroniarzy. I stało się to, czego chyba nikt zdrowo myślący nie mógł się nie spodziewać: zadyma. &#8220;Obrońcy&#8221; odpalali w kierunku &#8220;szturmujących&#8221; gaśnice, polewali wodą, rzucali różne ciężkie przedmioty. &#8220;Szturmujący&#8221; z kolei pacyfikowali tłum gazem paraliżującym, próbując wyłamać drzwi, przeciąć łańcuchy, odwalić sterty złomu blokujące przejście. Kupcy stopniowo robili odwrót &#8211; najpierw na piętro hali, później na dach, aż już nie mieli gdzie uciekać, i cała sprawa się skończyła.</p>
<p>Jak można patrzeć na tą sytuację? Przypomniała mi się obowiązkowa rozprawka z &#8220;Antygony&#8221; Sofoklesa, przerabiana chyba w każdym liceum.</p>
<h2>Racje Antygony racjami serca</h2>
<p>Kupcy mieli &#8220;obiecany&#8221; dobry grunt w centrum Warszawy. Nie wiem, czy naprawdę wierzyli, że go dostaną, czy nie &#8211; tak czy tak była to dobra wymówka, żeby odrzucać wszelkie propozycje innych lokalizacji targowiska. Nie wiem, czy liczyli na cud, czy na nagłe natchnienie Rady Warszawy, że podpisze z nimi kolejną umowę na dzierżawę tego gruntu, ignorując potrzeby na przykład ze strony metra.</p>
<p>Kupcy tłumaczą, że oni &#8220;walczą&#8221; o swoje miejsca pracy, że zostają wyrzuceni na bruk, ze ponad 2000 ludzi straci środki do życia. Tymczasem od roku 2004, kiedy to Lech Kaczyński przedłużył umowę z KDT, wiedzieli, że jeśli do końca 2008 roku nie dogadają się z Ratuszem, muszą się liczyć z eksmisją. Przez prawie 20 lat handlowali w najlepszej lokalizacji, jaką tylko można sobie wyobrazić. To dość czasu, aby przygotować chociażby konkretny plan działań, zabezpieczenie finansowe, cokolwiek. A tu nic, tylko żądania &#8220;dajcie&#8221;. Wydawało mi się, że kto jak kto, ale &#8220;drobni kapitaliści&#8221;, pierwsi beneficjenci zmiany ustroju, zauważą, że &#8220;dajcie&#8221; to stara śpiewka. Wiem wiem, od 1989 roku mieliśmy dużo akcji &#8220;dajcie&#8221;, które przynosiły skutek, psując nam społeczeństwo, czego dalej ponosimy skutki (np. sprawy Stoczni Gdańskiej, która od dawna jest w prywatnych rękach, a stoczniowcy protestują, żądając od Rządu ochrony ich miejsc pracy), ale właśnie oni od samego początku radzili sobie sami.</p>
<p>Kupcy mówią, że oni są gotowi do rozmów, i cały czas chcieli rozmawiać, że są oszukani przez wszystkich. Gotowość do rozmów oznacza skłonność do kompromisu, a rozmowa w postaci &#8220;jak nie dacie miejsca na pl. Defilad to my się nigdzie nie ruszamy ze starej hali&#8221; to raczej monolog. Czy są oszukani? Na pewno nikt nie mówił, że zostaną w tym samym miejscu do końca świata. Obietnica gruntu na pl. Defilad była wystosowana przez osobę z poprzedniej kadencji, i jeśli nie była zrealizowana dopóki ta osoba była władna, to ona nic nie znaczy &#8211; jeśli cokolwiek znaczyła w momencie jej wypowiadania. Przenoszenie tej obietnicy na całą Radę Warszawy, instytucję Prezydenta Miasta, czy nawet ogólnie na miasto, jest co najmniej naiwne (nie chcę nazywać tego dosadniej). Na stwierdzenie &#8220;obiecano nam&#8221; mogę powiedzieć co najmniej &#8220;pokażcie na to papier&#8221;.</p>
<p>Biznes to nie jest szkoła podstawowa, gdzie jak ktoś nam coś obieca i tego nie dotrzyma, to będziemy stosować różne środki nacisku, aż zostanie ona zrealizowana. Tutaj najwyraźniej próbowano coś takiego zrobić, i się na tym jedna strona konfliktu mocno przejechała.</p>
<p>Dzisiaj rano ma się odbyć narada sprzedawców z KDT pt. &#8220;co dalej&#8221; &#8211; jeśli oni dopiero teraz się zastanawiają &#8220;co dalej&#8221;, to znaczy że byli tak bezczelni, że uważali że do eksmisji, czyli realizacji prawomocnego wyroku sądu, nie dojdzie. Wczoraj słyszałem wypowiedź kogoś z KDT, że oni tylko chcieli przedłużenia dzierżawy do 2011 roku, żeby nie stracili źródła zarobkowania w czasie, kiedy będą budować nową halę, w innej lokalizacji. Wypowiedź ta mnie osłabiła na tylu polach, że musiałem usiąść. Po pierwsze, czemu do cholery nie zrobili tego w czasie obowiązywania umowy? Mieli masę czasu od 2004 roku. Mieli masę czasu od 2006 roku, kiedy to zmieniła się ekipa rządząca w Mieście, jasno dająca do zrozumienia jakie jest jej stanowisko w tej sprawie. Po drugie, jeśli tego nie zrobili do tej pory, jaka jest gwarancja, że w 2011 znowu by nie było zadymy? Po trzecie, mówią to osoby nielegalnie zajmujące teren należący do miasta, ponad pół roku po wygaśnięciu ich umowy.</p>
<h2>Racje Kreona racjami rozumu</h2>
<p>Warszawski Magistrat nie był w stanie się dogadać z Kupcami. Wczoraj Grzegorz Napieralski, przewodniczący SLD, stwierdził, że jest to wielka porażka rządzących Warszawą &#8211; może i tak, ale ja te słowa odebrałem jako kop w tyłek przeciwnika politycznego. Bo żeby się dogadać, to musi być chęć dogadania się z drugą stroną. Jeśli tej chęci nie ma, to co by się nie zrobiło, zawsze będzie źle.</p>
<p>Samorządowcy swoim stanowiskiem, jak twierdzili, bronili majątku Miasta (nie chcą oddać bardzo cennego gruntu na pl. Defilad), bronili sensowności zagospodarowania terenu (blaszana hala w centrum), bronili też innych inwestycji (grunt pod halą jest niezbędny do budowy drugiej linii metra). Dlatego proponowali inne lokalizacje, chociaż wcale nie mieli takiego obowiązku. Na sesje Rady Warszawy przychodziły &#8220;delegacje&#8221; kupców, których głównym zajęciem na sesjach było hałasowanie, gwizdanie i ogólne robienie zamieszania. Moim zdaniem z takimi ludźmi się nie rozmawia, ale widać radni czuli presję tych dwóch tysięcy ludzi (aczkolwiek ciekawe ile osób faktycznie było zaangażowanych w akcję &#8220;ratujmy KDT&#8221;).</p>
<p>Po wygaśnięciu umowy dzierżawy, kupcy mieli miesiąc żeby spokojnie się wyprowadzić. Nie zrobili tego, więc sąd wydał nakaz eksmisji. Od tego momentu komornik miał wszelkie prawo wyrzucić sprzedawców z hali. Kupcy byli informowani, że do tego dojdzie. Wszystko obyło się bez pośpiechu, bez włamań w nocy, bez działań z zaskoczenia. Data wczorajszej akcji siłowej też była znana. A sprzedawcy postanowili zrobić wielkie show. Kobiety blokowały okoliczne ulice, mężczyźni ustawiali barykady. Koniec końców, jedni i drudzy dostali to, o co się prosili.</p>
<h2>Politycy</h2>
<p>Politycy jak zwykle &#8211; korzystają ile można, żeby się pokazać jako obrońcy uciśnionych, i zarazem dokopać przeciwnikom. Napieralski kwitujący, że to magistrat nie był w stanie się dogadać z kupcami, to najlżejsza z wypowiedzi. Mariusz Błaszczak, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, żądał, aby Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Grzegorz Schetyna wydał polecenie Policji,  aby ta interweniowała &#8211; oczywiście w obronie kupców, atakowanych przez &#8220;bestialskich&#8221; (słowa posłów PiS) ochroniarzy. Poseł Błaszczyk stwierdził też, że <em>&#8220;Złamanie prawa jest wtedy, gdy właściciel terenu domaga się jego opuszczenia. W tej sytuacji nie można egzekwować prawa siłą.&#8221;</em> Nie wiem jak można to skomentować.</p>
<h2>Amnezja</h2>
<p>Prezydent RP Lech Kaczyński wyraził &#8220;poważny niepokój&#8221; w sprawie użycia siły do usunięcia osób okupujących hale KDT. Jak to powiedział, <em>&#8220;Nie mogę się zgodzić, że użycie siły wobec osób  broniących swych miejsc pracy było konieczne.&#8221;</em> Czyli jak, komornik powinien grzecznie poprosić o opuszczenie hali (co też zrobił), a wobec odpowiedzi odmownej grzecznie opuścić teren? Łatwo to mówić panu Prezydentowi, bo to nie jego by nazwali &#8220;nieudolnym&#8221;, któremu nie udało się skutecznie egzekwować prawa.</p>
<p>Wypowiedzi pana Kaczyńskiego są o tyle ciekawe, że jemu, w 2004 roku, kiedy przedłużał dzierżawę terenu dla KDT, przypominano, że hale miały być rozebrane, ale Kaczyński zgodził się na przedłużenie o jeszcze rok, gdyż <em>&#8220;w tym roku nie ma jeszcze potrzeby rozpoczynania prac budowlanych na Placu Defilad&#8221;</em>. Zgodził się zaznaczając jednak, że <em>&#8220;To jest jedynie przesunięcie. Ja wyraźnie powiedziałem kupcom, że w przyszłym roku hale nie będą mogły istnieć&#8221;</em>.</p>
<p>Politycy strasznie łatwo zapominają.</p>
<h2>Media</h2>
<p>Jak się można było spodziewać, media zrobiły sobie z całej akcji używanie. Stacje komercyjne na równi z mediami publicznymi nadają relacje na żywo, kanały informacyjne robią relacje całodobowe. Zamieszanie, akcja, łzy &#8211; to wszystko się super sprzedaje. Ludzie z KDT mają to co chcieli &#8211; reklamę, jaka by kosztowała miliony, gdyby musieli za nią płacić.</p>
<p>Reportaże TVP, wręcz przysłowiowo obiektywne, zasługują na osobną wzmiankę. <a href="http://www.tvp.info/wiadomosci/wideo/21072009-1930">Wieczorne wydanie wiadomości z 21.07.2009</a> zawiera obszerny reportaż pokazują niewzruszone twarze ekipy rządzącej przeciwstawiane pokrzywdzonym kupcom, walczącym jedynie o prawo do godnego życia. Komentator dokładnie informuje, że &#8220;ochroniarze byli najbardziej agresywni&#8221;, widać starszego pana, któremu &#8220;prysnęli gazem w twarz, i to nie raz&#8221;. Redaktor dodaje, że ich kamera wielokrotnie uchwyciła, sytuacje pryskania gazem przez ochroniarzy w czasie &#8220;szturmu&#8221;.</p>
<p>Teraz pomyślmy sobie: jesteś ochroniarzem. Płacą ci za przejęcie hali. Nie masz w obowiązkach wpisanego &#8220;służyć i chronić&#8221; &#8211; jesteś najemnikiem, który chce zrobić swoje najmniejszym wysiłkiem. Przeciwko sobie masz tłum rzucający kostką brukową, machający pałkami, generalnie utrudniający życie jak tylko się da. Czy w takiej sytuacji użycie gazu jest nieuzasadnione, pamiętając że pomaga się komornikowi, który wykonuje swoje zadanie z mocy prawa? Czy mieli dawać się okładać? Czy bić ich pałkami?</p>
<p>Dalej w &#8220;Wiadomościach&#8221; pokazano czerwonego, zapłakanego pana, mówiącego &#8220;Gazują! Biją wszystkich! Ja z dziećmi tu przyszedłem! Małymi!&#8221; Chyba mamy mu współczuć, ale gość, który nie dość że pcha się w awanturę, a jeszcze przyprowadza małe dzieci, zasługuje na oberwanie pałą.</p>
<p>Media publiczne oczywiście są obiektywne &#8211; narrator mówi &#8220;Ale kupcy nie pozostali dłużni &#8211; w ruch poszły kostki brukowe i kamienie&#8221; &#8211; po czym pokazano sprzedawczynię (chyba? bo nie miała na sobie munduru żadnego) wyjącą z bólu (chyba?) w karetce. Wprawne oko mogło zauważyć w następnej scenie, że &#8220;ciężko ranna&#8221; sprzedawczyni (inna niż wyjąca) dostaje krople do oczu, a ranny z drugiej strony barykady był ciągnięty po ziemi za rękę.</p>
<p>Później przebitka na barykadujących się kupców, później pani wyjąca że &#8220;tam jest mój wnuczek co ma półtora roku&#8221;. Później informacje o żądaniach przedstawicieli PiS, aby pani prezydent rozmawiała z kupcami. Później przebitka na posłankę PiS znajdującą się wewnątrz hali w czasie szturmu, drżącym głosem informującą, że kupcy się tam bronią. Kilka przebitek na gadające głowy (Napieralski informuje o braku umiejętności negocjacyjnych władz Warszawy). Dalej scena ciekawa: Hanna Gronkiewicz-Waltz podchodzi do mównicy, szybka przebitka na kordon policji walczący z tłumem, i znowu Prezydent Warszawy. Później handlarze krzyczą &#8220;gdzie jest policja&#8221; (to proste, jest po drugiej stronie barykady, próbując ją zdemontować).</p>
<p>Później informacja, że kupcy oczywiście chcieli opuścić halę, ale jak już będzie nowa hala &#8211; tylko niedobre władze się nie zgodziły. Rzecznik KDT powiedział, że &#8220;kupcy nigdy nie chcieli zostać w tym blaszaku&#8221;, &#8220;potrzebują tylko odrobiny czasu na zrealizowanie inwestycji&#8221; &#8211; dwa lata to odrobina czasu? I jakiej inwestycji?</p>
<p>No i na koniec komentarz, że ochroniarze chcieli wyrwać ekipie TVP kamerę. W domyśle &#8211; na pewno mają coś do ukrycia.</p>
<p>Generalnie przekaz jest jasny: <strong>broniący</strong> się kupcy, <strong>z małymi dziećmi</strong>, są atakowane przez hordy dzikich ochroniarzy, pryskających gazem gdzie popadnie. A to wszystko przez to, że władze miasta nie chciały dać handlarzom &#8220;odrobiny&#8221; czasu na dokończenie inwestycji.</p>
<h2>Dzieci</h2>
<p>Rzecz, która mnie najbardziej zmierziła w tej całej sytuacji, to to, że wielu sprzedawców przyszło &#8220;bronić&#8221; hali z dziećmi, większymi (na portalach można było znaleźć zdjęcia 12-latki, która oberwała gazem) i mniejszymi (w TV z kolei była przebitka kobiety wydzierającej się &#8220;tam jest moja 1,5-roczna wnuczka!&#8221;). Nie wiem jaki był tego cel &#8211; podejrzewam, że połączenie &#8220;ludzkiej tarczy&#8221; z robieniem show. Widziałem kawałek pyskówki między panią sprzedawczynią a &#8220;widzem&#8221; zamieszania na ten temat. Widz stwierdził, że on, jako ojciec, nigdy w życiu by nie przyprowadził dziecka w miejsce, gdzie dziecku się coś może stać, naraża się jego życie. Paniusie sprzedawczynie replikowały, że to komornik naraża życie dzieci, bo dzieci muszą coś jeść, a przez komornika nie będą miały. Tu mi znowu witki opadły. Nawet jeśli komornik jest zły i niedobry, to jaki był cel przyprowadzania tych dzieci? Osobiście byłbym za odebraniem tym rodzicom praw rodzicielskich za świadome narażanie życia swoich dzieci. Trochę mi to przypomina scenkę z programu Ali G Show, gdzie Sasha Baron jako Bruno (jego alter-ego ze świata mody) robi casting do reklam z udziałem dzieci, zadając pytania w stylu &#8220;czy dziecko dobrze się czuje z osami, pszczołami i szerszeniami&#8221;, &#8220;czy dziecko dobrze toleruje zapalony fosfor&#8221;, &#8220;czy dziecko lubi gwałtowne przyspieszenia i hamowania, czy musi przy tym być w foteliku&#8221;  &#8211; oczywiście wg rodziców chcących wcisnąć dzieci do reklam, wszystkie uwielbiają to o co pytał Baron (do obejrzenia <a href="http://www.youtube.com/watch?gl=PL&amp;hl=pl&amp;v=83TAbGQFruM">tu</a>).</p>
<h2>Pokłosie</h2>
<p>40 osób w szpitalach. 22 osoby mają dostać zarzuty czynnej napaści na policjantów i ochroniarzy. Hala została zajęta. I po co było zaczynać zadymę?</p>
<h2>A ja&#8230;</h2>
<p>A ja wolę drugą linię metra i cokolwiek innego na miejscu Hali, gdzie w każdym stoisku z podobnym asortymentem towar był identyczny, i zazwyczaj identycznie tandetny, droższy niż gdzie indziej, w stylu (jak to się reklamowali w radio) &#8220;warszawskiego szyku&#8221;, czyli róż, złoto, i wszystko inne, kojarzące się z tandetą. Trochę generalizuję, bo było kilka wyjątków od tej reguły, ale ginęły w gąszczu dresiarskiego badziewia.</p>
<p>Wyszedł mi długi elaborat, ale szlag mnie trafiał jak widziałem jawne kpiny z prawa, przedstawianie kupców jako pokrzywdzonych przez los, miasto i ochroniarzy, komentarze jakoby im się cokolwiek należało, że miasto powinno im &#8220;dać&#8221; inne miejsce, równie dobre itp.</p>
<h3>Źródła:</h3>
<ul>
<li>wypowiedzi posłów PiS: <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6843121,PiS__Zawiadomimy_prokurature_ws__akcji_pod_KDT.html">Gazeta.pl</a></li>
<li>wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta Warszawy: <a href="http://www.um.warszawa.pl/v_syrenka/new/index.php?dzial=aktualnosci&amp;strona=aktualnosci_archiwum&amp;poczatek=2004-02&amp;ak_id=235&amp;kat=3">strona UM Warszawa</a></li>
</ul>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2009/07/22/kdt-w-gazie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A w Muzeum Narodowym same nowiny</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2009/04/16/a-w-muzeum-narodowym-same-nowiny/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2009/04/16/a-w-muzeum-narodowym-same-nowiny/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Apr 2009 09:18:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=187</guid>
		<description><![CDATA[Piotr Piotrowski, nowy dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, planuje same zmiany. Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. Chciałbym, żeby Muzeum Narodowe było bardziej widoczne i zauważalne. Koniec z wystawami dla masowego widza, czas na awangardę i nieznanych artystów Ja tam jestem jakiś dziwny, ale Muzeum Narodowe kojarzy mi się z kanonami sztuki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piotr Piotrowski, nowy dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, planuje same zmiany.</p>
<blockquote><p>Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. Chciałbym, żeby Muzeum Narodowe było bardziej widoczne i zauważalne. Koniec z wystawami dla masowego widza, czas na awangardę i nieznanych artystów</p></blockquote>
<p>Ja tam jestem jakiś dziwny, ale Muzeum Narodowe kojarzy mi się z kanonami sztuki, tak jak Luwr czy Ermitaż. Pan Piotrowski jednak przekonuje:</p>
<blockquote><p>Muzeum nie jest instytucją, która ma generować kulturalny spokój. To raczej właściwość innych mediów: głównie rozrywkowych takich jak telewizja.</p></blockquote>
<p>Może to problemy na puncie styku człowiek&lt;-&gt;artysta, bo ja, od czasu do czasu oglądając telewizję, to kulturalnego spokoju tam nie widzę. Widzę za to Jolę z Dodą na łyżwach &#8211; może to jest spokój przy awangardzie, którą pan Piotrowski wprowadzi do Muzeum?</p>
<p>A może po prostu się nie znam <img src='http://www.krupinski.waw.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.dziennik.pl/kultura/article360435/Piotr_Piotrowski_Spokoj_nie_sluzy_sztuce.html">Wywiad z p. Piotrowskim</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2009/04/16/a-w-muzeum-narodowym-same-nowiny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dylemat z filmem Watchmen</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2009/03/14/dylemat-z-filmem-watchmen/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2009/03/14/dylemat-z-filmem-watchmen/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 18:55:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Watchmen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Gdy zaczęły się napisy kończące film Watchmen, myślałem sobie &#8220;fajny film&#8221; i liczyłem na emocjonującą wymianę opinii z współoglądaczami na temat najlepszych scen filmu. Popatrzyłem jednak na twarze reszty ekipy i okazało się, że tylko ja byłem tak pozytywnie nastawiony do filmu. W związku z tym zacząłem się zastanawiać &#8211; co było w tym filmie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy zaczęły się napisy kończące film Watchmen, myślałem sobie &#8220;fajny film&#8221; i liczyłem na emocjonującą wymianę opinii z współoglądaczami na temat najlepszych scen filmu. Popatrzyłem jednak na twarze reszty ekipy i okazało się, że tylko ja byłem tak pozytywnie nastawiony do filmu. W związku z tym zacząłem się zastanawiać &#8211; co było w tym filmie nie tak?</p>
<p>Może na początek zaznaczę, że mam do filmów podejście realistyczne. Jeśli idę do kina na głupią komedię to nie marudzę później, że było dużo żartów o puszczaniu bąków, a idąc na film akcji nie dziwię się, że główny bohater pokonał już trzydziestego karatekę mafii. Tak samo tutaj &#8211; wiedziałem, że jest to ekranizacja komiksu, a one rządzą się specyficznymi prawami.</p>
<p>Zacznę od tego co mi się podobało &#8211; bo nad tym nie musiałem się zastanawiać. Na pewno podobały mi się realia. W filmie świetnie odtworzono lata 80-te, i bardzo ciekawie wprowadzono do nich pewne zmiany, tworząc alternatywną historię: nie było afery Watergate, przez co Nixon nie został odsunięty od władzy i był wybrany na kolejną kadencję, USA w Wietnamie zwyciężyło, a zimna wojna zamiast wygasać &#8211; zaostrza się, co stanowi oś wydarzeń filmu. W klimat owego świata niesamowicie wprowadza sekwencja tytułowa &#8211; sceny z życia superbohaterów, wydarzenia historyczne, a także ich połączenia &#8211; absolutnie rozłożył mnie urywek pokazujący moment robienia <a href="http://www.krupinski.waw.pl/wp-content/uploads/2009/03/victory-japan-kiss.jpg">jednego z najsłynniejszych zdjęć</a>, zrobionego po kapitulacji Japonii na koniec drugiej wojny światowej, gdzie zamiast marynarza pielęgniarkę całuje superbohaterka.</p>
<p>Klimat filmu jest dodatkowo budowany przez muzykę. Utwory Hendrixa, Dylana czy Joplin świetnie podkreślają wydarzenia pokazywane na ekranie. Widać też, że twórcy filmu także dobierając piosenki celowali w te z okolic czasowych akcji, a także chcieli nawiązywać do dzieł kultury (np. Cwał Walkirii w scenach z Wietnamu).</p>
<p>Nie można też nie wspomnieć o efektach specjalnych, do których nie można się przyczepić. Oczywiście robią wrażenie, ale nie są nachalne. Ilustrują wydarzenia, ale nie są celem samym w sobie. Tutaj wielki plus.</p>
<p>Scenariusz&#8230; cóż, tu już trochę gorzej. Nie czytałem (jeszcze) komiksu, więc nie mogę stwierdzić w jakim stopniu odpowiada pierwowzorowi, czy jest lepszy czy gorszy. Sama historia jest (żadna niespodzianka) komiksowa i dosyć banalna, aczkolwiek zakończenie już takie nie jest. Aczkolwiek banalność osi wydarzeń dotarła do mnie dopiero po chwili przemyśleń &#8211; inne elementy filmu dobrze nadrabiają braki, a nawet więcej &#8211; sprawiają, że film wciąga. Ale o tych elementach zaraz.</p>
<p>Fabuła jest mocno nieliniowa. Akcja jest przerywana wspomnieniami, retrospekcjami czy przemyśleniami bohaterów. Sam fakt ich przedstawienia przypadł mi do gustu, bo zawsze ciekawią mnie losy bohaterów &#8220;przed&#8221; lub &#8220;po&#8221;, ale mocno spowalniają bieg wydarzeń.</p>
<p>Teraz o wspomnianych wcześniej &#8220;elementach&#8221;. O filmie było wiadomo wcześniej, że nie jest typowym filmem o superbohaterach. Tutaj herosi nie są cudami bez zmazy i skazy. Mają swoje problemy, swoją przeszłość (zazwyczaj trudną), i oglądając film często ma się wrażenie, że Strażnicy generują więcej problemów niż likwidują. Ale przez to są ciekawi. Postacie z różnymi odcieniami szarości potrafią zaskoczyć człowieka, w przeciwieństwie do Supermena, który zawsze wiadomo co zrobi.</p>
<p>Z minusów filmu &#8211; na pewno drażniły mnie niektóre sceny, ewidentnie niepasujące do reszty filmu. Moim zdaniem całkiem zbędne było zbyt dosłowne pokazywanie przysłowiowych &#8220;flaków&#8221;. W 99% filmu wystarczyło pokazać np. krew wypływającą spod drzwi, a w jednej czy dwóch scenach widać wszystko ze szczegółami &#8211; można było sobie to darować. Podobnie z &#8220;golizną&#8221; &#8211; sceny pozostawiały bardzo niewiele wyobraźni.</p>
<p>Zastanawiałem się co jeszcze mogło się moim znajomym nie podobać, ale podejrzewam że nie spodobała im się fabuła i to przyćmiło resztę filmu.</p>
<p>Konwencję komiksową można akceptować lub nie, ale tak jak wspomniałem na początku, idąc do kina na ekranizację komiksu można się spodziewać cudów techniki wyprzedzających swój czas, niepokonanych siłaczy, dziwnie wyglądających stworzeń i wypadków w czasie przeprowadzania eksperymentów, które to eksperymenty dają nadludzką moc. Jeśli ktoś tego &#8220;nie trawi&#8221;, to &#8220;Watchmen&#8221; raczej można sobie odpuścić. Ale jeśli się to choćby toleruje, to film można obejrzeć choćby dla przekonania się jaki alternatywny świat stworzyli scenarzyści.</p>
<p>(<a href="http://leafnode.filmaster.pl/notka/dylemat-z-filmem-watchmen/">Tekst opublikowany w serwisie Filmaster na licencji CC-BY-2.5</a>)</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2009/03/14/dylemat-z-filmem-watchmen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kościół się nie zmienia!</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2009/01/07/kosciol-sie-nie-zmienia/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2009/01/07/kosciol-sie-nie-zmienia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 11:25:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pasterka]]></category>
		<category><![CDATA[wigilia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=171</guid>
		<description><![CDATA[Ten post i tak chciałem napisać, ale teraz do jego napisania zmotywował mnie wpis lRema pt. &#8220;Kościół się nie zmienia?&#8221;, więc do pewnego stopnia jest to polemika z Jego notką. lRem pisze o zmianach w sposobie celebrowania mszy czy dopuszczeniu osób świeckich do obrządku, co dla mnie jest mało istotne. Istotny dla mnie jest światopogląd, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten post i tak chciałem napisać, ale teraz do jego napisania zmotywował mnie wpis <a title="http://lrem.net/ (<a href="http://lrem.net/" rel="nofollow">http://lrem.net/</a>) (<a href="http://lrem.net/)" rel="nofollow">http://lrem.net/)</a>" href="http://lrem.net/">lRema</a> pt. <a title="http://blog.lrem.net/2008/12/26/kosciol-sie-nie-zmienia/ (<a href="http://blog.lrem.net/2008/12/26/kosciol-sie-nie-zmienia/" rel="nofollow">http://blog.lrem.net/2008/12/26/kosciol-sie-nie-zmienia/</a>) (<a href="http://blog.lrem.net/2008/12/26/kosciol-sie-nie-zmienia/)" rel="nofollow">http://blog.lrem.net/2008/12/26/kosciol-sie-nie-zmienia/)</a>" href="http://blog.lrem.net/2008/12/26/kosciol-sie-nie-zmienia/">&#8220;Kościół się nie zmienia?&#8221;</a>, więc do pewnego stopnia jest to polemika z Jego notką.</p>
<p>lRem pisze o zmianach w sposobie celebrowania mszy czy dopuszczeniu osób świeckich do obrządku, co dla mnie jest mało istotne. Istotny dla mnie jest światopogląd, który najwyraźniej nie ma ochoty się zmienić.</p>
<p>Święta Bożego Narodzenia spędziłem u &#8220;teściów to-be&#8221; i tam też byłem w kościele na pasterce. Liczyłem, że ksiądz będzie mówił, że Bóg się narodził, że to powód do radości, żeby się dzielić tą dobrą nowiną itp. Jakże się myliłem&#8230;</p>
<p>Poczułem się jakbym był w średniowieczu, kiedy to Kościół, w celu umotywowania ściągania kasy, utrzymania władzy i kontroli nad ciemnym ludem, straszył motłoch piekłem. W pasterkowym kazaniu ksiądz może piekłem nie straszył, ale za to mogłem posłuchać jak to ludziom jest źle. Zaczął od kryzysu. Kryzys skierował jego myśli ku emigracji zarobkowej, co powoduje złe warunki wychowania dzieci pozostających w kraju. A jak źle w kraju &#8211; to zaczął opowiadać o tych co biją dzieci, piją. Co robią piekło (tak dokładnie powiedział) nawet w dniu wigilii Bożego Narodzenia. A czemu to wszystko? Bo nie przystępują do komunii! I tak oto ksiądz przekazał nam rozwiązanie wszystkich problemów świata.</p>
<p>Rozumiem, że ksiądz musi zachęcać jakoś ludzi do przychodzenia do kościoła. Ale czemu w ten sposób? Nie wiem jak to wygląda w reszcie świata, ale jestem skłonny uznać, że to nasza narodowa tradycja, bo przecież każda kampania społeczna też jest realizowana poprzez wywołanie strachu czy wyrzutów sumienia. No i moment na straszenie też &#8211; moim zdaniem &#8211; niezbyt szczęśliwy.</p>
<p>Może to był tylko ewenement? Zapewne. Nie chcę generalizować. Ale takie przypadki jak ten wyżej opisany nie powinny się zdarzać.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2009/01/07/kosciol-sie-nie-zmienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zrozumieć Skarbówkę.</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/18/zrozumiec-skarbowke/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/18/zrozumiec-skarbowke/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Dec 2008 17:24:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[urząd skarbowy]]></category>
		<category><![CDATA[US]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=166</guid>
		<description><![CDATA[Firmy rozdają różne prezenty. Od długopisów, przez smycze, podkładki pod myszy, alkohole tańsze i droższe, po ekskluzywne krawaty i pióra. Wydawało by się, że wszystkie te produkty te służą poprawieniu wizerunku firmy, reklamie, reprezentacji. Ale według urzędów skarbowych tak nie jest. Drobne upominki, według urzędów, nie służą reprezentacji firmy, więc mogą zostać wliczone do kosztów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Firmy rozdają różne prezenty. Od długopisów, przez smycze, podkładki pod myszy, alkohole tańsze i droższe, po ekskluzywne krawaty i pióra. Wydawało by się, że wszystkie te produkty te służą poprawieniu wizerunku firmy, reklamie, reprezentacji. Ale według urzędów skarbowych tak nie jest. Drobne upominki, według urzędów, nie służą reprezentacji firmy, więc mogą zostać wliczone do kosztów działania firmy, natomiast prezentów droższych odliczyć się nie da, ponieważ ich zakup został zakwalifikowany jako koszty reprezentacyjne.</p>
<p>Pominę fakt nielogicznej dla mnie sytuacji, gdzie koszty (!) reprezentacyjne kosztami nie są. Nieco bawi (choć może nie powinno) mnie arbitralność osądów co jest ekskluzywne a co nie jest. Totalnie za to nie rozumiem różnicy w poniższych dwóch fragmentach uzasadnienia takiej sytuacji:</p>
<blockquote><p>&#8220;(&#8230;) działania spółki polegające na przekazywaniu gadżetów firmowych, w postaci długopisów, piór, smyczy, kalendarzy, czapek, portfeli, latarek itp., opatrzonych logo spółki, przeznaczonych do nieodpłatnego rozprowadzenia na spotkaniach wśród kontrahentów i kooperantów, spełniają funkcję reklamową, gdyż zmierzają do zwiększenia rozpoznawalności firmy na rynku, poznania cech jakościowych oferowanych wyrobów, ich zalet technicznych, co w efekcie wpływa na zwiększenie zainteresowania oferowanymi towarami, a także zachęca do współpracy i tym samym może wpływać na zwiększenie przychodów&#8221;</p></blockquote>
<blockquote><p>&#8220;(&#8230;) wręczanie eleganckich i wartościowych upominków tylko wybranym kontrahentom (potencjalnym kontrahentom) ma na celu stworzenie dobrego wizerunku firmy, który spowoduje pozytywne postrzeganie przedsiębiorcy. Takie zachowanie nosi więc znamiona działań reprezentacyjnych i w takiej sytuacji wydatki na ten cel nie będą stanowiły kosztu uzyskania przychodu&#8221;</p></blockquote>
<p>Ja wiem, że urzędy skarbowe pracują na innej płaszczyźnie mentalnej i to co jest logiczne dla nich dla normalnych ludzi już takie być nie musi, ale to już chyba lekkie przegięcie. Powyższe cytaty pochodzą z decyzji dwóch różnych izb skarbowych; podając identyczne uzasadnienia dochodzą do przeciwnych wniosków. Biedni są księgowi, którzy przeprowadzając się zmieniają województwo &#8211; wszystkiego muszą się uczyć od nowa&#8230;</p>
<p>Źródło: <a href="http://www.rp.pl/artykul/55951,236022_Z_kosztow_wyrzucamy_tylko_ekskluzywne_prezenty.html">Rzeczpospolita</a>, wybór cytatów: Sziwan</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/18/zrozumiec-skarbowke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oryginalni do bólu</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/17/oryginalni-do-bolu/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/17/oryginalni-do-bolu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Dec 2008 07:22:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=163</guid>
		<description><![CDATA[Pewna para z New Jersey chciała zamówić tort urodzinowy z imieniem swojego dziecka. Sklep odmówił. Dlaczego? Bo dziecko nazywa się Adolf Hitler Campbell. Chłopiec został tak nazwany, bo, jak twierdzą rodzice, &#8220;z pewnością nikt inny na świecie nie ma takiego imienia&#8221;. Pominę moralizatorskie teksty w stylu &#8220;jak można nazwać dziecko mianem największego zbrodniarza XX wieku&#8221;, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewna para z New Jersey chciała zamówić tort urodzinowy z imieniem swojego dziecka. Sklep odmówił. Dlaczego? Bo dziecko nazywa się Adolf Hitler Campbell.</p>
<p>Chłopiec został tak nazwany, bo, jak twierdzą rodzice, &#8220;z pewnością nikt inny na świecie nie ma takiego imienia&#8221;. Pominę moralizatorskie teksty w stylu &#8220;jak można nazwać dziecko mianem największego zbrodniarza XX wieku&#8221;, ale można było się spodziewać, że dziecko będzie miało niemałe kłopoty w życiu przez świetny pomysł jego rodziców &#8211; aczkolwiek podobno ojciec małego Adolfa jest zaskoczony zamieszaniem wokół jego syna.</p>
<p>Rodzice oczywiście bronią swojego pomysłu &#8211; &#8220;To przecież nie znaczy, że mały jak dorośnie zrobi to co on (Hitler) zrobił&#8221;, &#8220;Imię to tylko imię&#8221; itp. &#8211; ale skoro to &#8220;to tylko imię&#8221;, to czemu tak silili się na oryginalność?</p>
<p>Mam wrażenie, wcale nie odosobnione, że ludzie tak bardzo starają się być oryginalni, że staje się to celem samym w sobie, bez zwracania uwagi na wszelkie konsekwencje tej oryginalności. Tata Adolfa mówi &#8220;ludzie muszą zaakceptować to imię&#8221;, a ja ironicznie odpowiem &#8220;ta, jasne, przecież ludzkość znana jest z powszechnej akceptacji&#8221;. Samemu ubierając się w dziwne ciuchy, stawiając irokeza i malując go na różowo człowiek jest w pewien sposób świadom konsekwencji, ale skazywać dziecko na życie będąc wytykanym palcami przynajmniej do 18-go roku życia&#8230;?</p>
<p>Dodam jeszcze, że rodzice dziecka mają bogate doświadczenie w kwestii nonkonformistycznych pomysłów: córkę nazwali JoyceLynn Aryan Nation, a dwa lata temu chcieli zamówić tort ze swastyką (wiem, można argumentować że to starohinduski symbol, ale przykład nadania dziecku imienia Adolf Hitler pokazuje, że raczej o to nie chodziło).</p>
<p>Żeby nie było &#8211; jak ludzie chcą być oryginalni, to proszę bardzo. Jeśli czują się dobrze w skórze i łańcuchach &#8211; good for them. Jeśli ludzie ubierają się w ciuchy które ewidentnie nie pasują do ich figury &#8211; dzięki, poczuję się trochę lepszy względem gustu i krytycznego spojrzenia na własne ułomności. Ale epatowania swoją oryginalnością nie trawię, zwłaszcza jeśli wchodzi w grę przekładanie swoich ambicji na inne osoby.</p>
<p>Źródło: <a href="http://news.yahoo.com/s/ap/20081217/ap_on_fe_st/odd_hitler_cake">Yahoo</a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/17/oryginalni-do-bolu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stary/nowy gracz</title>
		<link>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/02/stary-nowy-gracz/</link>
		<comments>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/02/stary-nowy-gracz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Dec 2008 11:52:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Krupiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obserwacje]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[komórka]]></category>
		<category><![CDATA[n97]]></category>
		<category><![CDATA[nokia]]></category>
		<category><![CDATA[telefon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.krupinski.waw.pl/?p=157</guid>
		<description><![CDATA[W moich poszukiwaniach idealnej komórki, po wstępnym przemysleniu kwestii iPhone/Android, z odsieczą biegnie Nokia. Dopiero co ogłoszony model N97 może spełniać moje wymagania &#8211; wygląda dosyć zgrabnie, ma klawiaturę QWERTY, ma ekran dotykowy, OSem nie jest Windows, ma GPS (zabawka, ale czasem przydatna)&#8230; Jeszcze nie mam żadnych doświadczeń z Symbianem, słyszałem narzekania użytkowników na jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W moich poszukiwaniach idealnej komórki, po <a href="http://www.krupinski.waw.pl/2008/09/23/nowy-gadzet-dla-opornych/">wstępnym przemysleniu</a> kwestii iPhone/Android, z odsieczą biegnie Nokia. Dopiero co ogłoszony model N97 może spełniać moje wymagania &#8211; wygląda dosyć zgrabnie, ma klawiaturę QWERTY, ma ekran dotykowy, OSem nie jest Windows, ma GPS (zabawka, ale czasem przydatna)&#8230; Jeszcze nie mam żadnych doświadczeń z Symbianem, słyszałem narzekania użytkowników na jego prędkość, ale w tym momencie, bez <em>first-hand experience</em>, nie będę nic przesądzał. Problemem może być cena &#8211; na ten moment przewidywana ilość pieniędzy jaką trzeba będzie wyłożyć na N97 to 550 Euro. Złotówka teraz kiepsko stoi, więc to mało atrakcyjna wizja. Nowy model ma być w sklepach na początku przyszłego roku, podobnie jak G1 w Europie &#8211; wtedy można będzie bardziej bezpośrednio porównać te telefony.</p>
<p>Ostatnio trochę doprecyzowałem do czego, oprócz dzwonienia i SMSowania, bym chciał używać komórki &#8211; przede wszystkim do wygodnego awaryjnego internetowania (WWW, email). Do tego celu istotny jest duży wyświetlacz, przydaje się też mazianie paluchami po ekranie (zabawa w scroll/zoom guziczkami jest męcząca). Korzystam też czasem z Google Maps przez Java&#8217;owego klienta. Chciałbym też ostatecznie rozwiązać problem synchronizacji kontaktów (w tym momencie mam telefon SE, synchronizowany z Outlookiem via fMA, co sprowadza się do nadpisywania kontaktów w jedną albo drugą stronę).</p>
<p>Na koniec specyfikacja N97 i film demonstracyjny:</p>
<ul>
<li>3.5 inch 16:9 640×360 pixels resolution display</li>
<li>Integrated 3G wireless radio</li>
<li>Integrated 802.11 b/g WiFi</li>
<li>Integrated Bluetooth 2.0</li>
<li>Integrated GPS receiver with A-GPS support</li>
<li>5 megapixel camera with Carl Zeiss optics</li>
<li>32GB onboard flash memory with microSD for adding 16GB more</li>
<li>3.5mm headset jack</li>
<li>microUSB port used for both syncing and charging</li>
<li>Haptic feedback</li>
<li>1500 mAh battery</li>
</ul>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PkG3WioeYz0&#038;hl=en&#038;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/PkG3WioeYz0&#038;hl=en&#038;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.krupinski.waw.pl/2008/12/02/stary-nowy-gracz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
